Prusy w XIII wieku. Nawracanie pogan kosztem życia. Bezwzględność i okrucieństwo. I pomoc wilkołaków. Wyszkolonych perfekcyjnie, niesamowicie posłusznych, bardzo skutecznych. A do tego Lilia. Jak się okazuje, jedyna ocalała z wilczego miotu. Piękna młoda dziewczyna, która decyduje się zerwać ze swoją krwawą przeszłością.
Tak oto prezentuje się w skrócie treść utworu. Po przeczytaniu kilku stron nie byłam przekonana. Coś mnie odrzucało. Ale brnęłam dalej, gdyż posiadam w domu drugą część, a chciałam najpierw poznać pierwszą. Okazało się, że tak źle to wcale nie było.
Po pierwsze, bardzo podobały mi się wtrącenia pieśni po łacinie. Bardzo dobrze przemyślany zabieg. Myślę, że bez tego powieść straciłaby troszkę uroku.
Główna bohaterka - Lilia - odkrywa przed czytelnikiem swoją mroczną naturę. Jednak nie ukazuje się ona od razu, a stopniowo. Co ważne, akcja wcale nie jest spowolniona z tego powodu. Uważam, że autor doskonale opisał jej historię. Śliczna siedemnastolatka, która nagle pojawia się w życiu Uldolfa, zmienia sielankowe życie w pasmo kłopotów.
Nie chciałabym zdradzać zbyt wielu szczegółów. W książce ukazana została walka zakonu krzyżackiego z potworami. Nikt nie stara się traktować odmieńców jak istoty rozumne, czułe, podatne takim samym instynktom jak człowiek. Obecna jest też walka papieża z Zakonem.
Styl autora powieści jest prosty. Za to kompozycja może początkowo budzić nieco zastrzeżeń. Trudno po pierwszych stronach zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Później nie stanowi to już problemu, jednak można nieco "zgubić" początek książki. Dlatego zwracam uwagę wam, by łatwiej się czytało. Pisarz naprzemiennie wprowadza akcję bieżącą z przeszłością Lilli.
Okładka, jak widać, niezbyt udana. Wiele osób ma co do niej pretensje. Ni to ukazuje treść książki, ni to marna karykatura. Lilia jest piękna, a nie szkaradna. Nie taka szara, niczym zombie, nie nosi takich strzępek ubrań. Może tylko ten rudy kolor włosów się zgadza. Skąd ten wilk na okładce - też nie wiem. Na żadnej stronie nie pojawia się to zwierzę. Główna bohaterka jest wilkołakiem, to prawda, ale nie przypomina zwykłego wilka. Po przemianie jest niczym potwór, posiadający rysy owego zwierzęcia. Wydłużony pysk, pazury, sierść - wiadomo. No a poza tym - na pewno nie ma szarej sierści.
No tak.. Ja tu się czepiam okładki, a to nie takie ważne właściwie. Kolejny raz sprawdza się stwierdzenie, że nie należy oceniać książki właśnie po okładce. Polecam pozycję każdemu fanowi fantasy. Nawet nie trzeba interesować się historią, bo ona istnieje jakoś z boku (choć problem walki z pogaństwem się pojawia). Ambitna lektura to nie jest, ale za to bardzo przyjemna.
Tak oto prezentuje się w skrócie treść utworu. Po przeczytaniu kilku stron nie byłam przekonana. Coś mnie odrzucało. Ale brnęłam dalej, gdyż posiadam w domu drugą część, a chciałam najpierw poznać pierwszą. Okazało się, że tak źle to wcale nie było.
Po pierwsze, bardzo podobały mi się wtrącenia pieśni po łacinie. Bardzo dobrze przemyślany zabieg. Myślę, że bez tego powieść straciłaby troszkę uroku.
Główna bohaterka - Lilia - odkrywa przed czytelnikiem swoją mroczną naturę. Jednak nie ukazuje się ona od razu, a stopniowo. Co ważne, akcja wcale nie jest spowolniona z tego powodu. Uważam, że autor doskonale opisał jej historię. Śliczna siedemnastolatka, która nagle pojawia się w życiu Uldolfa, zmienia sielankowe życie w pasmo kłopotów.
Nie chciałabym zdradzać zbyt wielu szczegółów. W książce ukazana została walka zakonu krzyżackiego z potworami. Nikt nie stara się traktować odmieńców jak istoty rozumne, czułe, podatne takim samym instynktom jak człowiek. Obecna jest też walka papieża z Zakonem.
Styl autora powieści jest prosty. Za to kompozycja może początkowo budzić nieco zastrzeżeń. Trudno po pierwszych stronach zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Później nie stanowi to już problemu, jednak można nieco "zgubić" początek książki. Dlatego zwracam uwagę wam, by łatwiej się czytało. Pisarz naprzemiennie wprowadza akcję bieżącą z przeszłością Lilli.
Okładka, jak widać, niezbyt udana. Wiele osób ma co do niej pretensje. Ni to ukazuje treść książki, ni to marna karykatura. Lilia jest piękna, a nie szkaradna. Nie taka szara, niczym zombie, nie nosi takich strzępek ubrań. Może tylko ten rudy kolor włosów się zgadza. Skąd ten wilk na okładce - też nie wiem. Na żadnej stronie nie pojawia się to zwierzę. Główna bohaterka jest wilkołakiem, to prawda, ale nie przypomina zwykłego wilka. Po przemianie jest niczym potwór, posiadający rysy owego zwierzęcia. Wydłużony pysk, pazury, sierść - wiadomo. No a poza tym - na pewno nie ma szarej sierści.
No tak.. Ja tu się czepiam okładki, a to nie takie ważne właściwie. Kolejny raz sprawdza się stwierdzenie, że nie należy oceniać książki właśnie po okładce. Polecam pozycję każdemu fanowi fantasy. Nawet nie trzeba interesować się historią, bo ona istnieje jakoś z boku (choć problem walki z pogaństwem się pojawia). Ambitna lektura to nie jest, ale za to bardzo przyjemna.
Recenzja została
napisana w ramach akcji Czytam więc jestem. Dostępna tutaj.
Wydaje się bardzo ciekawe, z wielką chęcią sięgnęł :)
OdpowiedzUsuńOpis brzmi bardzo ciekawie, z pewnością po nią sięgnę! ;)
OdpowiedzUsuńNo to mnie zaciekawiłaś:D Dodaję do listy "przeczytać w przyszłości, ale w miarę szybko":)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o okładkę to przyznam ci racje - jest nieudana, a przecież na nie też zwraca się uwagę przy zakupie książki.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o utwór wydaje mi się, że powinna przypaść do mojego gustu literackiego.
pozdrawiam :)
Zupełnie nie dla mnie, ale lubię Twoje pisanie :-) a teraz czekam na recenzję Fiodora i to audiobook, ach! :-)
OdpowiedzUsuń