Sięgam po książkę, której tytuł wydaje mi się nieco dziwny. W ogóle nieznane mi imię i nazwisko stanowią dla mnie dużą zagadkę. Do tego ta okładka z okiem i widok obozu z czasów II wojny światowej. A także opis na stronie wydawnictwa. Intrygujący i zachęcający do zapoznania się z lekturą. Czy się opłacało sięgać?
Książka opisuje relacje między Etty Hillesum, a Bogiem.
Brzmi banalnie. Niezbyt zachęcająco. Ale wszystko zmienia fakt, że kobieta była
Żydówką i zginęła w Aushwitz z ogromną miłością, a nawet światłem w sercu.
Bynajmniej, to nie spoiler z mojej strony, bo autor informuje nas o tym już na
początku. To nie książka, gdzie poznajemy biografię Etty. To dzieło ukazujące,
jak silna może być wiara w Boga i bliźniego, mimo czasu wojny. To świadectwo.