Percy nigdy nie był zwyczajnym chłopcem. Z każdej szkoły go
wyrzucali, miał problemy z nauką (również dysleksję) i często sprawiał sobie
wrogów. Nasz bohater zdołał się już pogodzić z faktem, iż przyciąga kłopoty,
gdy niespodziewanie jego nauczycielka matematyki okazuje się potworem. Ale to
nie koniec zaskakujących wydarzeń. Po walce z Minotaurem trafia do obozu
herosów, gdzie dowiaduje się swojego pochodzenia i zostaje „oskarżony” o
kradzież pioruna piorunów – atrybutu władzy najważniejszego z bogów – Zeusa.
Wiele osób porównuje książkę Ricka Riordana do książki (czy
właściwie całej serii) J.K. Rowling. Mowa tu oczywiście o Harry`m Potterze. Czy
słusznie?
Percy ma dwanaście lat, gdy dowiaduje się, kim jest. Harry
jedenaście. Oboje posiadają pewne zdolności, mają dwojga przyjaciół. Na swojej
drodze spotykają przeszkody, których nikt wcześniej nie pokonał.
I tu podobieństwa w sumie się zamykają, bowiem pani Rowling
stworzyła świat magii po swojemu. Wykreowała nowe potwory, pozbyła się niemal
całkowicie tych starych (zombie, wampiry).
Rick Riordan z kolei zasięgnął po coś, co istnieje od
wieków. Mity. Unowocześnił opowieści dotyczące greckich bogów. I zrobił to w
sposób niezwykle ciekawy.
