Książka jest cieniutka (ma niewiele ponad dwieście stron), ale zabierałam się za nią dość długo. A jak już zaczęłam, to jakoś nie bardzo miałam ochotę ją czytać. Właściwie to nawet dziwne, bo Orzeszkową lubię bardzo (to znaczy jej utwory, wiadomo), a "Cham" był dla mnie trudny do przebrnięcia. Niewątpliwie poruszony został tutaj ważny problem, znowu mamy najniższą warstwę społeczną itd. Odczułam jednak pewne różnice w stylu.
Ta krótka książka przedstawia losy Pawła Kobyckiego, prostego rybaka, który spotykając na swojej drodze Frankę, postanawia ją poślubić, aby uratować ją od upadku moralnego. Kobieta nie pochodzi z tej samej warstwy społecznej, co główny bohater. Niejednokrotnie z resztą powtarza, jakie to szlachetne ma urodzenie.
Rysy głównych bohaterów są ciekawe. Paweł, bardzo dokładnie stosuje się do małżeńskiej przysięgi. Mimo wielu prób, na jakie wystawia go żona, nie zamierza opuścić Franki aż do śmierci. Jest człowiekiem bardzo wielkiego i wspaniałego serca.
