czwartek, 13 czerwca 2013

"Cham" E. Orzeszkowa

Książka jest cieniutka (ma niewiele ponad dwieście stron), ale zabierałam się za nią dość długo. A jak już zaczęłam, to jakoś nie bardzo miałam ochotę ją czytać. Właściwie to nawet dziwne, bo Orzeszkową lubię bardzo (to znaczy jej utwory, wiadomo), a "Cham" był dla mnie trudny do przebrnięcia. Niewątpliwie poruszony został tutaj ważny problem, znowu mamy najniższą warstwę społeczną itd. Odczułam jednak pewne różnice w stylu. 

Ta krótka książka przedstawia losy Pawła Kobyckiego, prostego rybaka, który spotykając na swojej drodze Frankę, postanawia ją poślubić, aby uratować ją od upadku moralnego. Kobieta nie pochodzi z tej samej warstwy społecznej, co główny bohater. Niejednokrotnie z resztą powtarza, jakie to szlachetne ma urodzenie. 

Rysy głównych bohaterów są ciekawe. Paweł, bardzo dokładnie stosuje się do małżeńskiej przysięgi. Mimo wielu prób, na jakie wystawia go żona, nie zamierza opuścić Franki aż do śmierci. Jest człowiekiem bardzo wielkiego i wspaniałego serca.
Kobieta nie potrafi odnaleźć swojego szczęścia. Raz okazuje się, że szczęściem były jej bogactwa, potem swoją radość widzi w mężu. A następnie znów całe małżeńskie relacje gdzieś runą jak gruzy.

Miałam spore problemy z tym, czy w ogóle kończyć książkę. Ostatecznie przemogłam się. Dobrnęłam do końca. Było warto dla zakończenia. Nie jest jakieś porywające, ale zmusza do pewnych przemyśleń. Nie jest to najlepsza książka autorki, o nie, lecz są takie lektury, gdzie warto się przemęczyć. Nie żałuję tego czasu, który poświęciłam na lekturę. 

1 komentarz:

  1. Orzeszkowej czytałam tylko nowelki i na razie przy nowelkach pozostanę:)

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...