czwartek, 13 czerwca 2013

"Harry Potter i Zakon Feniksa" J.K. Rowling

Odkąd Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać powrócił, Harrego wciąż nawiedzają koszmary. Wkrótce też okazuje się, jak silnie na niego oddziałują sny. Zanim jednak czytelnik dotrze do tych scen, wraz z bohaterem musi stawić czoła dementorom, które nie wiedzieć czemu, pojawiają się przed Potterem i jego kuzynem podczas wakacji. Harry już wcześniej (w trzeciej klasie) uczył się zaklęcia powodującego, że strażnicy Azkabanu "uciekali". Zdając sobie sprawę,  iż użycie czarów poza szkołą jest nielegalne (tym bardziej w obecności mugola), ostatecznie decyduje się na wyczarowanie patronusa. 
W błyskawicznym tempie otrzymuje wiadomości od różnych osób. Najpierw dowiaduje się, że zostaje wyrzucony ze szkoły. Potem otrzymuje listy z poleceniem, by nie opuszczał domu wujostwa. Ostatecznie ma stawić się na przesłuchanie w Ministerstwie Magii.

Co z tego wyniknie? Czy Harry wróci do szkoły? Co oznaczają wszystkie sny i dlaczego profesor Dumbledore wciąż go unika? I czym jest Zakon Feniksa?

Harry nie od razu poznaje odpowiedzi na te wszystkie pytania. Oprócz dręczących go koszmarów musi zmierzyć się z tym, że świat nie potrafi zaakceptować powrotu Lorda Voldemorta. Gazety wciąż go atakują, zaś samo Ministerstwo Magii odsuwa się od Harrego, nie chcąc uwierzyć w to, co się stało. 

Piąta część to już nie jest ta leciutka i pełna przygód książka dla dzieci. To kolos! Mroczniejszy i zawierający więcej przemocy, strachu, niepokoju. Ta niemal tysiąc-stronicowa powieść, o dziwo, jest przez wielu uznawana za najlepszą. 

Postaci są tutaj opisane w bardzo ciekawy sposób. Powraca stary dobry Lupin, pojawia się Moody oraz nowe osoby, jak Tonks czy Lestrange (obie panie godne uwagi). Bliźniacy Fred i George nie omieszkali nie skorzystać ze złota ofiarowanego im pod koniec poprzedniego roku nauki w Hogwarcie. 

Zdecydowanie jest to bardzo ciekawa część, gdzie naprawdę dużo się dzieje. Śmiało można powiedzieć, że autorka sprostała zadaniu i napisała świetną kontynuację. 

10 komentarzy:

  1. Nie mogę się doczekać, aż ją sobie wreszcie przypomnę. Już trochę się do tego zbieram i wolno idzie, ale niedługo również postaram się wygospodarować czas dla jednej z ulubionych serii mojego gimnazjalnego żywota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomnienie o przeczytaniu całej serii na mojej tablicy korkowej wisi od paru miesięcy. Nareszcie udało mi się kontynuować mój plan, także trzymam też kciuki za Ciebie, żeby się udało jak najwcześniej powrócić do serii.

      Usuń
  2. Kiedyś w wakacje potrafiłam całą sagę przeczytać, mimo, że znałam ją na pamięć :) Z takich książek się nie wyrasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj bym się spierała, bo serię oceniam nieco niżej niż wtedy, gdy miałam ją w swoich rękach pierwszy raz. Oczywiście nadal pozostaje ona moją ulubioną, ale jednak ten urok trochę uleciał. I mam właśnie to wrażenie, że już wyrastam.

      Usuń
  3. Czytałam ją na początku tego roku. Rzeczywiście jest całkiem spora, więc chwilę mi to zajęło, ale wcale tego nie żałuję. Do przeczytania całej serii został mi już tylko "Książę półkrwi" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ostatnią część już czytałaś? "Insygnia śmierci"?

      Usuń
  4. Lupin... lubię Lupina. Ale książka jest najmniej ulubiona ze względu na śmierć jednego z lepszych bohaterów. Nie lubimy Cię, pani Rowling za to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lupin jest taki... sympatyczny. Śmierć tego bohatera, o którym mówisz, jest rzeczywiście wstrząsająca. I smutna.

      Usuń
  5. Uwielbiam pojawia się Lupin jeden z moich ulubionych bohaterów ! A śmierć na końcu jakoś mną nie wstrząsnęła bo nie bardzo lubiłam tego właśnie bohatera.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...