Na początku od razu należałoby
zaznaczyć, że recenzowany utwór jest debiutem Rafała Bąka. Urodził się w 1971
roku w Warszawie i prowadzi studio tatuażu. Ma żonę Sylwię i czwórkę dzieci.
Mieszka na Mazowszu.
Zdawałoby się, iż te informacje o
autorze są zbędne, jednak myślę, że warto zwrócić uwagę na powiązanie pewnych
faktów.
Główny bohater książki jest z
zawodu tatuażystą, który ma żonę i dzieci. Prowadzi życie przeciętnego
mieszkańca Mazowsza. Jak się okazuje, nie jest zbyt szczęśliwym mężczyzną. Los,
jaki wiedzie, nie zadowala go. Pewnego dnia zostaje przeniesiony w czasie do
średniowiecza, do Polski czasów Władysława Jagiełły, kiedy wielkimi krokami
zbliża się bitwa z Krzyżakami. W obskurnej karczmie, do której trafia, poznaje
Ramona, hiszpańskiego rycerza, z którym dane mu będzie podróżować. Nie wie
jeszcze, że owo spotkanie to początek wielkiej przyjaźni. Główny bohater szybko
będzie musiał odnaleźć się w ówczesnych realiach, obyczajowości i kodeksie,
jaki panuje. Tym bardziej, że celem podróży w czasie jest pomoc upadłym
aniołom.