Któż teraz nie zna słynnej Jodi Picoult, której książki dotykają takich codziennych problemów? Kto choćby nie kojarzy jej nazwiska wśród nas - moli książkowych? Zdaje się, że nawet nie mając do czynienia z jakąkolwiek książką Picoult - specyfika utworów jest nam znana.
Takie odczucia towarzyszyły także mi. Doskonale wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej książce. Mój zmysł czytelniczy idealnie podpowiadał mi w jakim nastroju jest utrzymana ta pozycja. I mimo tego, że byłam świadoma nawet zakończenia, i tak sięgnęłam po lekturę.
Warto zacząć od tego, że ja nie zaczęłam tak, jak powinnam. Najpierw obejrzałam film, który bardzo mną poruszył. Potem, gdy wystawiałam mu ocenę na filmwebie, o ile dobrze to pamiętam, natknęłam się na komentarze. Nigdy się tam nie udzielam, ale czasem czytam, jakie odczucia mają inni.
W każdym razie okazało się, że film został oparty na książce Picoult. Przez przypadek (tak.. uwielbiam jak użytkownicy nie szanują potencjalnych odbiorców tego, co piszą) przeczytałam, że zakończenie jest inne niż w filmie, oczywiście podane jak na tacy, co się dzieje. Ja Wam tego nie zrobię, więc jeśli nie oglądaliście i nie czytaliście, macie okazję przekonać się sami. W każdym razie znałam fabułę oraz zakończenie. A mimo to wciąż mnie ciągnęło, by jednak przeczytać tę książkę. I nagle dostaję wiadomość, że mogę otrzymać e-booka. Miłośniczka z portalu biblionetka.pl wysłała mi na pocztę lekturę i tym samym przeczytanie dzieła stało się bliższe niż się spodziewałam. Nawet matura nie była w stanie mi przeszkodzić.
W każdym razie okazało się, że film został oparty na książce Picoult. Przez przypadek (tak.. uwielbiam jak użytkownicy nie szanują potencjalnych odbiorców tego, co piszą) przeczytałam, że zakończenie jest inne niż w filmie, oczywiście podane jak na tacy, co się dzieje. Ja Wam tego nie zrobię, więc jeśli nie oglądaliście i nie czytaliście, macie okazję przekonać się sami. W każdym razie znałam fabułę oraz zakończenie. A mimo to wciąż mnie ciągnęło, by jednak przeczytać tę książkę. I nagle dostaję wiadomość, że mogę otrzymać e-booka. Miłośniczka z portalu biblionetka.pl wysłała mi na pocztę lekturę i tym samym przeczytanie dzieła stało się bliższe niż się spodziewałam. Nawet matura nie była w stanie mi przeszkodzić.
Jodi Picoult urodziła się w 1966 roku. Studiowała nauki humanistyczne oraz pedagogikę. Już wtedy wydała dwa krótkie opowiadania. Swojego męża poznała podczas studiów. Jest matką trójki dzieci. Jak sama twierdzi, macierzyństwo pomaga jej pisać, a pisanie pomaga jej być dobrą matką. Trzy jej powieści ukazały się na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Times. Napisała ponad 15 (słownie: piętnaście) powieści.
Bohaterem książki jest rodzina Fitzgeraldów. Sara i Brian to zgodne małżeństwo, jeśli nie liczyć drobnych kłótni, które i tak przecież dotykają każdego. Mają trójkę dzieci - Jessego, Kate i Annę. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie choroba, która spotyka jedną z ich córek. Ale może od początku.
Kate ma dwa lata, kiedy zostaje u niej rozpoznana ostra białaczka promielocytowa. Rodzice są przerażeni. Tym bardziej, gdy okazuje się, że nie ma zgodnego dawcy szpiku i limfocytów.
Lekarz oznajmia rodzicom, że czasem zdarza się tak, że nawet jeśli jedno dziecko nie wykazuje zgodności, tak jak w tym przypadku Jesse, inne może okazać się idealnym dawcą. Tak rodzi się pomysł, by począć kolejne dziecko metodą in vitro. Dziecko - dawcę.
Anna ma 13 lat, kiedy ją poznajemy. Jest bardzo inteligentną dziewczyną, świadomą swojej roli nastolatką. Jak się okazuje, nie chce już, by całe jej życie polegało na tym, by wciąż tułała się po szpitalach. Zgłasza się więc do prawnika, by ten, w jej imieniu, wystąpił do sądu o to, by mogła sama decydować o tym, czy chce poddawać się danemu zabiegowi/operacji, czy też nie. I tu zaczyna się historia.
Świat ukazany jest z perspektywy wielu osób; Sary, Briana, Anny, Jessego, Julii (kuratora) i Campbella (prawnika). Poznajemy w ten sposób myślenie każdej osoby, która spotkała się z Anną i Kate. Poznajemy całą historię choroby Kate, wszystkie emocje, które towarzyszyły jej najbliższym, ale nie tylko. Julia i Campbell też mają swoje prywatne problemy i one także zostają przedstawione czytelnikom. W ten sposób historia staje się bardziej naturalna. Nie ma jednego wielkiego problemu. Picoult ukazała, że życie toczy się dalej, mimo tego, jakie nieszczęścia spotykają człowieka.
Drażniła mnie Sara. Choć jestem w stanie zrozumieć jej zachowanie, i tak na każdej stronie Sara była taką osobą, której nie potrafiłam polubić. Za to Brian ukazał się jako postać naprawdę barwna, bardzo wrażliwa i silna jednocześnie. Typowy mężczyzna, który swoje ogromne cierpienia potrafi jednocześnie zachować w sobie, jak i otwarcie pokazać. Jesse też okazał się dla mnie miłą niespodzianką. Czyżby autorka potrafiła świetnie kreować bohaterów zwłaszcza płci męskiej? Takie odnoszę wrażenie.
Zakończenie jest wzruszające i zaskakujące. Tak mi się wydaje, choć znałam je wcześniej. Nawet po tym spoilerze właściwie nie oczekiwałam czegoś takiego.
Na uwagę zasługuje również okładka książki. Jest bardzo delikatna, a symbolika kwiatów, które się w pewien sposób uzupełniają, jest bardzo ujmująca. Bardzo chciałabym posiadać tę książkę na własność w wersji papierowej.
Autorka porusza problem, obok którego wiele z nas przechodzi często obojętnie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że te wielkie tragedie rozgrywają się tuż obok nich. Bezradność wobec okrutnego losu, nieumiejętność radzenia sobie z chorobą i jej następstwami, Picoult opisała w sposób niezwykle dobry. Temat jest trudny. Bardzo trudny. A pisarka podołała wyzwaniu. Umiejętnie przedstawia smutne i wzruszające skutki białaczki, które dotykają całej rodziny, a jednocześnie potrafi zaskoczyć czytelnika przez samo zakończenie. Polecam! Ja na pewno sięgnę po kolejną książkę autorki. Nie wiem kiedy, ale to zrobię. Muszę się przekonać, jak to wygląda w innych jej utworach; czy potrafi mnie jeszcze bardziej zaskoczyć, wzruszyć i dać powody do przemyśleń.
Koniecznie chcę przeczytać coś Pani Picoult. Zachwalana jest wszędzie.
OdpowiedzUsuńPierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. Bardzo mi się podobała.
OdpowiedzUsuńZaczynam właśnie czytać tę książkę, ciekawe, jaka będzie moja reakcja :)
OdpowiedzUsuńMam na nią wielką ochotę, zwłaszcza po twojej recenzji :)
OdpowiedzUsuńChyba czas poznać twórczość pisarki:)
OdpowiedzUsuńtAKIE TEMATY BARDZO NA MNIE DZIAŁAJĄ
OdpowiedzUsuńJestem właśnie w trakcie czytania i jak na razie niesamowicie mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńInne książki tej pisarki bardzo mi się podobały, Picoult nie boi się poruszać trudnych tematów i zaskakiwać czytelnika. Chętnie przeczytam "Bez mojej zgody" :)
OdpowiedzUsuńZ Jodi Picoult miałam do czynienia tylko przy lekturze "Tam gdzie ty", jednak ta powieść niezbyt mi się podobała. Słyszałam jednak, że inne książki tej autorki, w tym "Bez mojej zgody" są dużo lepsze, dlatego wkrótce jeszcze raz sięgnę po coś pióra tej pisarki :)
OdpowiedzUsuń