Kochani!
Oto kolejne podsumowanie miesiąca. Myślałam, że będzie dużo
gorzej, ze względu na to, że matura tak blisko. Okazało się jednak, że
znalazłam czas na moją pasję, że książki nie odeszły tak całkiem na bok. Co
prawda, gdyby nie owa matura, tych książek byłoby dużo, dużo więcej, ale
każdego to czeka, także nie mam czym się przejmować. Jeszcze dwa tygodnie i
zabieram się za czytanie. Obiecuję też, że poinformuję Was, jak mi poszło na
egzaminach. Trzymajcie kciuki.
W kwietniu łącznie mam 29 pozycji przeczytanych. Brzmi to
pięknie, ale prawda jest taka, że liczba nie równa się objętości, bowiem wśród
tylu utworów 14 to baśnie. Każdy jest w stanie przeczytać tyle w jeden dzień. W
jedno popołudnie. W ten sposób zostało 15 książek. Ale i tutaj, jak się okazuje,
nie mam czym się pochwalić, gdyż część z tych książek była bardzo krótka
objętościowo. Co nie znaczy, że nie zależało mi na przeczytaniu owych dzieł.
Wykorzystałam czas, dość ubogi, to prawda, ale jeśli tylko dane mi było coś
czytać, to wolałam swoją uwagę poświęcić na krótsze dzieła, niż na te grube.
Dlaczego? Te krótkie utwory nie zajmują tak myśli, nie ma obawy, że zatracę się
w książce. Tym samym pilnowałam swojego czasu.
Najgorszą książką kwietnia zostaje „Odprawa posłów greckich”
J. Kochanowskiego. Nic mnie w tym utworze nie zainteresowało. Nie wiem z czego
to wynika. Rzadko zdarza mi się, bym była aż tak negatywnie nastawiona do
jakiegoś dzieła. A tu po prostu nic mnie nie zaciekawiło. Nic. Książkę miałam w
formie audiobooka. Nic mi nie odpowiadało w czasie słuchania, więc pomyślałam,
że zanim wstawię taką złą ocenę, przeczytam może sama. Ale nawet, gdy to
czytałam, nie pojawił się żaden lufcik. Nie rozumiem dlaczego. Przecież nie
jestem uprzedzona do Kochanowskiego. Cenię jego twórczość. A tu takie niemiłe
zaskoczenie.
Najlepszą książkę trudno mi wybrać. Wyróżniłabym kilka:
„Niemcy” L. Kruczkowskiego – przeczytane chyba trzeci lub
czwarty raz (między innymi w związku z maturą) i ocena nadal rośnie. Na
początku mój stosunek był neutralny, potem stwierdziłam, że lekturka całkiem
interesująca. Ładnie napisana, w sam raz dla gimnazjum, a i starsi będą
zadowoleni. Czytelna przecież jest niesamowicie. A po ostatnim przeczytaniu
otworzyła się kolejna granica. Zachwyt. Przecież to utwór piękny. Tak wspaniale
zarysowana rodzina niemiecka. Tak czytając to częściej i częściej, wciąż
odkrywam nowe wspaniałe szczegóły.
„Orfeusz i Eurydyka” Cz. Miłosza – piękny poemat. Bardzo
przyjemnie się czyta, bez zbędnego patosu, choć język jest ładny. Taka pewna
prostota, przez którą przebija się piękno.
„Dobra pani” E. Orzeszkowej – utwór krótki, acz treściwy.
Pouczający i piękny. Warto przeczytać. Naprawdę.
„Meir Ezofowicz” E. Orzeszkowej – znów ta moja ulubiona
pisarka. Na razie nie przestanę się nią zachwycać. Ten utwór jest ciekawy
głównie ze względu na treść. Traktuje o ważnych sprawach. Co prawda, nie miałam
okazji szukać informacji o tym, gdzie znajdę Żydów, którzy są bohaterami
dominującymi, lecz uważam, że ta książka powinna, moim zdaniem, stanowić
lekturę dla każdego mola książkowego.
Chciałabym się Wam pochwalić jednym z moich nowych nabytków.
Od wychowawcy, na zakończenie roku, za rzetelność i bardzo dobre wyniki w
nauce, otrzymałam książkę „Kobiety dyktatorów”. Byłam tym bardzo zaskoczona,
gdyż do „paska” troszkę mi zabrakło. Moja średnia oscyluje lekko ponad
4.5. A tu taka niespodzianka. Oczywiście
książka wędruje do ostatnio zaprezentowanego przeze mnie stosiku (o ile nie
pojawi się nowy, jak będzie mi dobrze szło to czytanie).
Gratuluję wyniku i "Kobiet Dyktatorów", wygląda na bardzo ciekawą pozycję : )
OdpowiedzUsuńOj, zazdroszczę tej książki przede wszystkim :) No i gratuluję oczywiście :)
OdpowiedzUsuńGratuluję, 15 książek to też coś :) I przede wszystkim - świetna nagroda, szkoda że w mojej szkole zawsze stawiają na słowniki, a nie na takie interesujące książki :(
OdpowiedzUsuńWarto się jeszcze trochę sprężyć przed maturą, żeby później mieć labę, "leżeć w trawie, liczyć chmury" ;) Książki nie uciekną, a będziesz miała później o wiele większą satysfakcję z pracy, która włożyłaś w ten egzamin. (Żebym tak słuchała takich rad, kiedy sama pisałam kilka lat temu...) Średnią nie ma się co przejmować, do niczego się później nie liczy.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę nagrody - widać, że nauczycielka zna się na rzeczy. Moja wychowawczyni niestety poszła na łatwiznę i dała nam wszystkim jakiś lipny album o Małyszu, który wylądował zaraz w koszu. Darowanego koniowi nie zagląda się w zęby, wiem, ale to by było na tyle jeśli chodzi o zachęcanie uczniów do czytania.
Pozdrawiam i życzę połamania długopisu na maturze!
O, dostałaś ciekawą książkę;) Z pewnością Ci się należało;)
OdpowiedzUsuńHm, chyba w ramach zapoznawania się z klasyką powinnam kiedyś przeczytać "Niemców"..
Gratulację za wyniki w nauce:)
OdpowiedzUsuńKsiążka super, mam ja na oku i napewno po nią sięgnę w maju/czerwcu.
"Odprawa.."a fuj:)
Wyniki w czytaniu super. 29 jest i kropka , czy były cienkie, nieważne są :)
gratuluję wyniku!
OdpowiedzUsuńoby maj był równie owocny a nawet lepszy :)
pozdrawiam!
Wow! 29 książek!!! Gratulacje! A co do "Odprawy posłów greckich" to będę musiała się przekonać na własnej skórze, bo bardzo lubię Kochanowskiego, a Twój komentarz paradoksalnie zachęcił mnie do przeczytania :)
OdpowiedzUsuńMnie moja wychowawczyni zachęciła do przeczytania Orfeusza i Eurydyki. Sama jeszcze zobaczę co zrobię z tą lekturą. Może kiedyś przeczytam.
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia na maturach. Zapraszam do mnie :D http://invisibl3e.blogspot.com/