czwartek, 14 marca 2013

"Czarownice z Salem Falls" J. Picoult

Nie przypuszczałam, że tak szybko sięgnę po jakąkolwiek powieść Jodi Picoult. To nie tak, żebym miała jakąś awersję do pisarki. Po prostu mój stosik książek nie uwzględniał tego, że wzrośnie o tę pozycję. Jak do tej pory miałam okazję czytać jedynie "Bez mojej zgody". Książka podobała mi się, ale nie do końca spełniła wszystkie moje oczekiwania. Tym razem, na szczęście, było lepiej. 

Jodi Picoult to amerykańska pisarka, ur. 1966r. Trzy powieści autorki znalazły się na listach bestsellerów. W 2003 roku otrzymała nagrodę New England Book za całokształt twórczości. Jej powieści zostały przetłumaczone zostały już na 30 języków. Jest znana przede wszystkim z tego, że jej książki poruszają istotne problemy, rozstrzygane niejednokrotnie na sali sądowej. 

Owej schematyczności nie brakuje też w recenzowanej przeze mnie książce. Mamy tutaj walkę z uprzedzeniami, czyli problem społeczny, no i mamy też rozprawy sądowe. Pojawia się jednak również coś innego - czarna magia.

Głównym bohaterem jest mężczyzna - kiedyś nauczyciel, a w momencie, gdy ukazuje się czytelnikowi, jest wolnym człowiekiem. Właśnie odsiedział wyrok ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. Swoje kroki kieruje ku Salem Falls, gdzie ma nadzieję zacząć całe swoje życie od nowa. Niespodziewanie dostaje taką szansę od Addie - właścicielki restauracji. Pracuje na zmywaku, czym uszczęśliwia nie tylko siebie, ale i swoją szefową. Okazuje się jednak, że koszmar z przeszłości wcale go nie opuścił. Całe zło wraca do niego ze zdwojoną siłą. Tym razem ma jednak po swojej stronie kilku sprzymierzeńców.

Tytułowe czarownice to cztery nastolatki, które w tajemnicy przed innymi uprawiają magię. Gillian zdaje się przewodniczyć grupie. To ona też przewodniczy całemu złu. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, już od samego początku. 

Książka jest niezwykła. Opisuje bardzo ciężki problem ujęty w ramy magii. Na początku mi to nieco przeszkadzało, ale później przyzwyczaiłam się do tego. Czary i nastolatki. Okazuje się, że to takie samo połączenie, jak małe dziecko ze śrubką w ręku przy gniazdku. 

Dużym atutem całej książki jest jej zakończenie. Ostatnie zdanie wprawiło mnie w osłupienie. Choć po cichu spodziewałam się tego, to i tak nie mogłam wyjść z zaskoczenia. Gdy wszystko zdawało się być już rozwiązane, tylko to jedno zdanie obróciło powieść na nowo do góry nogami. Już drugi raz spotkałam się z czymś takim u autorki. 

Fabuła jest poprowadzona sprawnie, a powieść czyta się bardzo przyjemnie. Moje wymagania co do lektur nie są ostatnio zbyt wysokie, więc jeśli i Wy chcecie żyć problemami kogoś innego, choćby fikcyjnej postaci, to zachęcam do przeczytania książki.

3 komentarze:

  1. Książkę już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać i spodobała mi się. Tym samym zachęciła do sięgnięcia po kolejne dzieła Picoult.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze przede mną ta pozycja, ale w swoim czasie na pewno po tę książkę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ostatnio Picoult znudziła. Za dużo filozofii. Choć akurat bez mojej zgody czeka na recenzje.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...