Po "Kroniki Bane`a" sięgałam z ogromnymi nadziejami. Bardzo polubiłam Wysokiego Czarownika Brooklynu w Darach Anioła, byłam ciekawa jego przeszłości, jego historii.
Książka to zbiór opowiadań, które przenoszą czytelnika w różne etapy życia czarownika. Na samym początku jesteśmy w Peru, potem zwiedzamy Francję, Anglię i Nowy Jork. Towarzyszymy w wydarzeniach historycznych, ale i w przełomowych momentach dla całego magicznego świata.
Najbardziej spodobały mi się opowiadania dotyczące hotelu Dumort oraz Raphaela Santiago, którego postać powaliła mnie na łopatki. Jego posępny humor i siła charakteru bardzo mi zaimponowały. Chłopiec miał 15 lat, gdy został wampirem, zachowywał się jednak o wiele bardziej dojrzale. Przy okazji można było poznać Magnusa od nieco innej strony, co jest bardzo ciekawym doświadczeniem.
Od początku czekałam na historię z Alekiem, niestety bardzo się zawiodłam. Niewiele się nowego dowiedziałam, z całości najbardziej utkwiła mi w pamięci wizyta Isabelle, która przypominała mi klimat serii Cassandry Clare.
Niestety, ale książka mnie bardzo zawiodła. Tak bardzo, że brakuje mi słów, by napisać rzetelną recenzję. Widać na pierwszy rzut oka, że opowiadania są niedopracowane. Czasem brakuje chronologii. Postacie nagle pojawiają się i znikają. Klimatu świata Nocnych Łowców po prostu nie ma. Tytuł jest bardzo nieadekwatny do treści, ponieważ ja dałam się nabrać, że dostanę historię życia Magnusa. W rzeczywistości otrzymałam wyrywki, króciutkie opowiadania, które ledwo rozpoczęte, już miały swoje zakończenie. Miałam nadzieję poznać dzieciństwo czarownika, to jak uczył się władać magią, jak poznał Camille, Ragnora Fella i innych swoich przyjaciół. Jak popełniał błędy i jak dokonał wielkich rzeczy. Nic z tego miejsca nie miało.
Bane to wspaniała postać, bohater jest arogancki i uroczy zarazem. Ma naprawdę oryginalne wyczucie stylu, jego cięta riposta potrafi zwalić z nóg. Opowiadania ukazują tylko odrobinę wspaniałej natury Magnusa, po lekturze czułam niedosyt. Oczekiwałam zupełnie czegoś innego.
Męczyłam się czytając. Nie umiem zgodzić się z tym, że książka jest lekka i przyjemna, że posiada zwroty akcji, napięcie. Każda strona dostarcza czytelnikowi kolejną dawkę nudy.
Dla mnie "Kroniki Bane`a" były nużące, dlatego nie polecam książki. Szkoda czasu, jeśli możemy wybrać ciekawsze pozycje.
Bane to wspaniała postać, bohater jest arogancki i uroczy zarazem. Ma naprawdę oryginalne wyczucie stylu, jego cięta riposta potrafi zwalić z nóg. Opowiadania ukazują tylko odrobinę wspaniałej natury Magnusa, po lekturze czułam niedosyt. Oczekiwałam zupełnie czegoś innego.
Męczyłam się czytając. Nie umiem zgodzić się z tym, że książka jest lekka i przyjemna, że posiada zwroty akcji, napięcie. Każda strona dostarcza czytelnikowi kolejną dawkę nudy.
Dla mnie "Kroniki Bane`a" były nużące, dlatego nie polecam książki. Szkoda czasu, jeśli możemy wybrać ciekawsze pozycje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A Ty, co o tym myślisz?