Eliza
Orzeszkowa to polska pisarka, która żyła w latach 1841-1910. Tworzyła w okresie
pozytywizmu. Debiutowała jako prozaik w
roku 1866 poprzez publikację opowiadań oraz powieści tendencyjnych, jak:
„Marta” czy „Pan Graba”. Oprócz tego jest autorką tak znanych dzieł, jak: „Meir
Ezofowicz” czy „Gloria victis”.
Po
utwór „Nad Niemnem” sięgnęłam dlatego, iż książka znajduje się na szkolnej
liście lektur jedynie jako fragment. Mnie zaś zainteresowało o czym Orzeszkowa pisała.
Ponadto styl tej pisarki bardzo mi odpowiada.
Lektura
opowiada o wielu aspektach. Obejmuje powstanie styczniowe, zawiera legendę (o
Janie i Cecylii, nota bene naprawdę piękną), traktuje o miłości, jej
zawiłościach, problemach związanych z klasą społeczną, ponadto o pracy na wsi
czy konfliktach między pokoleniami.
Główną
bohaterką jest Justyna Orzelska, bardzo inteligentna i młoda dziewczyna.
Zakochuje się w Janku Bohatyrowiczu, który należy do schłopiałej szlachty. Ślub
z nim mógłby spowodować mezalians, który w czasie, kiedy trwa akcja utworu, jest czymś oburzającym. Nie zdradzę kogo bohaterka wybierze, gdyż adoratorów ma
kilku. Kuzyn Zygmunt i bogaty Teofil Różyc również ubiegają się o serce młodej
dziewczyny. Zwłaszcza oferta drugiego z zalotników jest godna uwagi, z faktu
jego wysokiej pozycji i dużego majątku. Poznajemy jednak nie tylko losy
Justyny, ale i innych postaci pojawiających się w utworze; Benedykta
Korczyńskiego, Witolda Korczyńskiego, Anzelma Bohatyrowicza, Klotyldę, Martę
Korczyńską itp. Bohaterów ważnych jest dużo, jednak w całej powieści, która ma
400 stron nie ma ich tak wielu, jakby mogło się wydawać.
Orzeszkowa
ukazuje stosunek ziemiaństwa do spraw Polski, który jest bardzo zróżnicowani.
Niektórzy bohaterowie są bardzo przywiązani do ziemi, zaś inni marzą tylko o
tym, aby ją opuścić, by osiąść za granicą.
Głównym
tematem lektury jest praca, zgodnie z założeniami pozytywizmu, eksponująca jej
wartość od najlepszej strony i oczywiście, jakżeby inaczej, praca wygrywa.
Jakim sposobem jednak to się odbywa, to już doczytać możecie sami, jeśli
jeszcze tego nie zrobiliście.
Piękne
i pełne plastyczności są opisy przyrody, którymi można się zachwycać naprawdę
długo. Książka nie nuży, mimo statyczności. Czyta się ją przyjemnie i z pewną
dozą miłej melancholii.
Aby
w pełni oddać się temu, co przedstawia Orzeszkowa, potrzebne jest ciche i
spokojne otoczenie. Nie można czytać lektury w autobusie czy tramwaju, w drodze
do pracy czy szkoły, w poczekalni do lekarza czy w krótkiej chwili śniadaniowej
przerwy. Książkę trzeba potraktować jak przyjaciela, jak kogoś, kto chce
opowiedzieć niezwykle ważną dla niego historię. Czas i skupienie pozwolą
uchwycić wszystko to, co istotne.
Jedyną
wadą utworu może być brak dynamizmu, jednak moim zdaniem, dzięki statyczności
utwór niesie w sobie głębokie przesłanie, tak ważne w literaturze.
Cieszę
się, że przeczytałam tę pozycję. Niewątpliwie będę czytać jeszcze niejeden
utwór Orzeszkowej (niekoniecznie w najbliższym czasie, ale mimo wszystko… ;-)).
Tę książkę ze szczerym sercem polecam. Jest urzekającą lekturą, wspaniałą na
odprężenie się. Jednocześnie przypomina wysłuchiwanie opowieści autorytetu.
Warto, naprawdę warto przeczytać „Nad
Niemnem”.
Nad Niemnem to jedna z moich ulubionych książek z literatury polskiej i choć wielu drwi z przydługich opisów letniej, nadniemeńskiej przyrody, ja uważam to za plus powieści. A przekrój społeczeństwa w czasach popowstaniowych; majstersztyk.
OdpowiedzUsuńMeir Ezofowicz również bardzo mi się podobał.
No i o nowelkach nie można zapomnieć.
Jak usłyszałam, że to jest lektura to pierwsze, co pomyślałam " Mam czytać "Nad Niemnem" jak ja nawet nad Wisłą nie byłam? - No Way! Never!"
OdpowiedzUsuńStarałam się jak nigdy, ale opis przyrody mnie skutecznie zniechęcił. Nie lubię tego w żadnej książce. Szczerze powiedziawszy nawet test z pozytywizmu, który mam w piątek nie był w stanie mnie zmusić, bym ogarnęła "Nad Niemnem" czy też "Potop". Sam styl mnie nie przekonuje, bo czytałam też jakieś artykuły jej autorstwa i zupełnie nic do mnie nie trafiło. Spróbuję audiobooka tej książki może uda mi się ją wtedy docenić.
Z pozytywizmu to tylko Prus i Dostojewski ;)
Mam w planach. :)
OdpowiedzUsuńKiedyś na języku polskim omawialiśmy fragmenty, nie była to taka zła książka, ale mnie jakoś nie porwała.
OdpowiedzUsuńTak tak pamiętam jak męczyłam się przy czytaniu tej lektury. Chociaż bohaterowie ciekawi, styl pisarki dobry, to opisy dobijają czytelnika.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)