poniedziałek, 7 maja 2012

"Trzydziesty kilometr" S. Redaelli


Stefano Readaelli urodził się w 1970 roku we Włoszech. Mieszka w Polsce. Ukończył fizykę na Uniwersytecie w L`Aquila i obronił doktorat w tej dziedzinie na Uniwersytecie Warszawskim. Humanista, doktor literatury, a aktualnie badacz i wykładowca literatury włoskiej w Instytucie Badań Interdyscyplinarnych UW. Prozaik i poeta, autor i współredaktor dzieł krytyczno literackich (m.in. wierszy ks. J. Twardowskiego).

Radek niedawno stracił swoją dziewczynę. Po tym, jak się jej oświadczył ona zostawiła go niemal bez słowa. Ponadto stracił pracę. Planuje popełnić samobójstwo, lecz nagle decyduje się pobiec w maratonie. Pomaga mu w tym wierny przyjaciel – Robert.


Trzydziesty kilometr to granica wytrzymałości dla maratończyka. Najgorszy punkt, gdzie organizm zużył już całe pokłady energii. Gdzie człowiek zmaga się z sobą samym. Trzydziesty kilometr można także odnieść do życia. To granica, którą każdy człowiek ma w sobie. Taka psychiczna bariera. Krytyczny punkt, którego przekroczenie wymaga od nas bardzo wiele wysiłku. Dalsza droga, dobiegnięcie do mety, dotarcie do wspaniałego finału, do tego, by wszystko się udało to trudny czas. Lecz naprawdę warto tak się poświęcić. Mimo odcisków i mimo bólu. Przecież one i tak przejdą. O wiele szybciej niż to, z czym zmagaliśmy się wcześniej.

Tytuł i treść książki odnoszą się nie tylko do biegaczy, ale do każdego człowieka, który zmaga się ze swoim maratonem – życiem. Lektura nie traktuje o samej istocie uprawiania sportu. To tylko pomoc w rozwiązaniu problemów. Pomoc w zrozumieniu tego, co nas spotyka. Książka ukazuje, że przekroczenie swojego trzydziestego kilometra boli, ale przynosi efekty wspaniałe.

Utwór nie jest wybitny. O wiele bardziej rzetelny jest Haruki Murakami w swoim pamiętniku „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. U Redaelliego jest nieco płytko. Bardzo dużo ciekawych wątków napoczętych i niedokończonych, jak na przykład cały związek bohatera z Anią, która go zostawiła, stosunki między nim a przyjacielem, postać psychologa, który początkowo jest bohaterem epizodycznym i nagle zyskuje wartości przez jedno wydarzenie, rodzina Radka, motyw jego snów. Cała masa rozpoczętych i zostawionych samych sobie wątków.

Jeśli chodzi o język, jest on prosty. I co dziwniejsze, bardzo dużo w nim błędów. Znowu pojawia się pytanie czyja to wina; autora czy tłumacza? A może też wydawnictwa? Prostota zdań zapewne wynika od autora, zaś złe skonstruowanie, przetłumaczenie w sposób zgodny z zasadami naszego ojczystego języka to sprawa tłumacza. A niedopatrzenia literówek, uciętych słów to zapewne wina wydawnictwa.

Czasem jest tak, że można „przymknąć oko” na niektóre sprawy. Literówki byłyby wybaczalne, gdyby utwór był zachwycający. Ale okazuje się, że błędy świadczą o wartości lektury. Tym razem niskiej. Bo czymże jest „wschodząca pisarka”? Jak można przebiec czas? Takich niepoprawnych zdań jest wiele. Książka w nie obfituje.

Mogła powstać obszerna powieść, pełna wspaniałych wątków, pełna głębokich przemyśleń. A powstało coś na kształt pamiętnika piętnastolatka, który pisze o wszystkim, a tak naprawdę o niczym.

9 komentarzy:

  1. Widzę, że nie tylko moja książka do recenzji nie była zbyt dobrym dziełem.
    Chyba sobie ją daruję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie planowałam jej czytać i jak widać, słusznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę przed sobą, ciekawe jakie będzie moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za ostrzeżenie przed tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  5. O bieganiu to tak wiosennie :) Szkoda, że słabo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam na te recenzje. Książka jest w bibliotece , ale zdecydowanie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że ta książka nie jest najlepsza...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za realiami życia na białych kartkach. Chyba raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chciałam przeczytac, teraz juz nie wiem czy jest sens po nią sięgać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...