niedziela, 11 listopada 2012

TOP 10: Ulubione symbole dzieciństwa


pokemony
Ile ich się nazbierało! A te „rzucanie” w szkole, któremu zawsze się tak przyglądałam. Sama nie chciałam stracić tego, co mam, ale ile emocji budziły te „grube” czy inne nowości. Plastikowe krążki mną niemal zawładnęły. Tak samo z resztą jak serial animowany.

Power Rangers
Poranki na Polsacie, dwójka prześmiesznych policjantów. Nie wiem dlaczego tak mnie to interesowało, ale… no jednak zawsze będzie mi się kojarzyło z dzieciństwem.

bajki i programy; „Teletubisie”, „Jedyneczka”, „Od przedszkola do Opola”, „Czarodziejka z Księżyca”, „Smerfy”
Jeśli chodzi o ostatnią bajkę, z ogromną chęcią oglądam ją i dzisiaj. Naprawdę, uwielbiam te małe niebieskie postaci. Pozostałe po prostu kojarzą mi się z dzieciństwem.

gry na wideo
Wszyscy zachwycają się Mario, a ja miałam grę, na którą mówiłam „kwiatki”. Po prostu się chodziło i zbierało kwiatki. Świetna gra. W każdym razie wówczas tak sądziłam i spędzałam przy niej bardzo przyjemnie czas. Uważam to za jedno z najsłodszych wspomnień dzieciństwa. A to, że nie pamiętam tej gry mnie cieszy, bałabym się tego, że jakiś urok by prysł. No a grałam także w inne gry, żeby nie było.

muzyka: Ich Troje, disco polo wszelkiej maści, Smerfne Hity
Jakby nie patrzeć, taka muzyka towarzyszyła mi od tych najwcześniejszych lat. Bardzo lubiłam, gdy rano w telewizji puszczali disco polo. Podobały mi się te nutki. A zespół Ich Troje swego czasu budził niemałą furorę. Teksty znałam dobrze, nawet na pamięć. I nikt mi nie powie, że ich nagrania były złe, bo ja z wielką przyjemnością oglądałam koncerty (oczywiście w telewizji), śpiewałam i tańczyłam przy tych piosenkach. Smerfnych Hitów nie trzeba nikomu przypominać? Też się nimi zaśpiewaliście do bólu?

jajka wielkanocne
Pamiętacie te małe jajeczka na wodę? A czy ktoś z Was biegał z takim jajeczkiem, udając, iż to pistolet i strzelał po całym domu wodą? Ja tak!

klocki i kindery
Nie lalki, nie samochody, a klocki są najmilszym symbolem dzieciństwa. Ile rzeczy można było z nich zbudować, jakże piękne zamczyska, a nawet samochody (bo miałam klocki z kółkami, które nota bene też służyły mi też za, uwaga, wrotki ;)).
Kindery to dla mnie owo wspaniałe "coś" z żółtego jajeczka Kinder Niespodzianki. Wykorzystywałam je nieraz  przy zabawie klockami. No i nie tylko. Teraz mi brakuje krokodyli i hipopotamów. Układanki zawsze uważałam za beznadziejne. 

mikstury dla drzew
Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, to mój symbol dzieciństwa. Z koleżankami na podwórku chciałyśmy leczyć drzewa, więc zbierałyśmy różne trawy, kwiaty, jarzębinę, liście i inne zielska, by potem to ubijać kamieniem na jednolitą masę. I to nakładało się na „rany” drzewa. A ranami były na przykład dziury czy inne śmieszności. Wiecie, że nawet pokrzywę zbierałam?

słodycze; guma schock, proszek w rurce (wiecie o czym mówię?), andruty, chipsy Chio, cukierki za 10gr, szyszki
Kolejne wspomnienia związane właściwie z podstawówką i szkolnym sklepikiem, gdzie to wszystko można było nabyć. To były wspaniałe czasy, kiedy posiadanie 5 cukierków za 10 groszy świadczyło o bogactwie i każdy patrzył z zazdrością (co nie znaczy, że z zawiścią, po prostu to była taka dziecięca mała zazdrość w stylu: ja też bym chciała). A plastikowe rurki z proszkiem, które za każdym razem trzeba było ucinać, bo się zatykały… A ogromne okrągłe andruty, a pyszne karmelowe szyszki?

podwórko
Czyli wszelkiej maści wspaniałe zabawy, gry z piłką, zabawa w dom (wiadomo, w krzakach), wchodzenie na drzewa (na przykład po gruszki), fikołki na drabinkach, gry z kredą (typu „klasy”)… Pomysłów było sporo. Tylko czas jakoś tak szybko leciał do wieczora i trzeba było już iść do domu. I jak się nigdy nie chciało!

10 komentarzy:

  1. Poczułam się jak dinozaur, pokemony to zdecydowanie nie moja epoka ;)
    A z gier miałam tylko na komputerze przesuwanie paczek i jakiegoś Króla Lwa który skakał po skałach :)
    Nie mam też pojęcia, co to są karmelowe szyszki, ale gumę szok bardzo dobrze pamiętam :) I szczęki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmelowe szyszki to po prostu ryż preparowany z karmelem w formie dużych szyszek. Bardzo smaczne, a w każdym razie jako takie ja to pamiętam. ;)

      Usuń
  2. O kurcze, to ja stara jestem, bo moim symbolem był Vibowit oraz gumy Donaldy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, od razu stara! Po prostu starsza ode mnie. ;-)

      Usuń
  3. Część znam z oglądania młodszego kuzynowstwa, a część poznałam osobiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Duuużo fajnych wspomnień :))) Chociaż wydaje mi się, że parę lat nas dzieli, bo u mnie część symboli zupełnie inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest taka, że mogą być dwa lata różnicy a symbole dzieciństwa już są nieco inne, przynajmniej w jakiejś części. Wiele osób, właśnie tak niewiele starszych pamięta gumy Donaldy, a ja co najwyżej gazetkę.

      Usuń
  5. Mam wrażenie, że nasze dzieciństwo przypadało na mniej więcej ten sam okres, ponieważ mam bardzo podobne wspomnienia;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W związku z szalejącą po blogach zabawą "Liebster blog" pozwoliłam sobie Cię otagować :) Zapraszam do zabawy, szczegóły u mnie.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...