Nieczęsto zdarza mi się pisać recenzje książek niedokończonych. Tym razem pokusiłam się po przeczytaniu osiemdziesięciu stron. Uważam, iż to wystarczająco, by mieć swoje zdanie na temat "Ptaśka".
Książka ta opisuje historię młodego człowieka, który utożsamia się z ptakami. Od początku już wiemy o jego nietypowym zamiłowaniu. Znamy wszystkie aspekty jego życia. Tytułowy Ptasiek szyje sobie strój gołębia, pragnie latać, rozmawia z kanarkiem. Warto jednak dodać, że nie rozmawia tak, jak to nie raz ludzie czynią, a po prostu próbuje mówić po ptasiemu.
Historię tę poznajemy z dwóch perspektyw. Jednym z narratorów jest sam Ptasiek, zaś drugim jego wierny kolega - Al. Al wydaje się być zwyczajnym chłopakiem. Interesuje się sportem i dziewczynami. Mimo to sam posiada różne dziwne cechy, Samo to, że przyjaźni się z Ptaśkiem, jest dość interesujące.
Styl i język mnie nie urzekł. Drażniły mnie szczegółowe opisy Ptaśka. Zbyt to maniakalne. Miłość i uwielbienie do ptaków były wręcz obsesyjne. Z kolei Al wypowiada się w sposób dość ordynarny. Krótko mówiąc, książka mnie obrzydzała. "Ptasiek" to ohydna powieść.
Rozumiem po części to, że Wharton zdobył uznanie powieścią. Faktem jest, iż to niezwykły debiut, treść jest intrygująca. Nie potrafię jednakże dzielić zachwytów. Spotkałam się z opinią, "Ptaśka" można kochać lub nienawidzić, nie ma opcji pośredniej. Zdaje się, jestem w drugiej grupie.
Tej lekturze wystawiam najniższą ocenę. Początkowo wahałam się czy w ogóle wystawić jakąkolwiek ocenę, czy też pozostawić książkę w kategorii "nie jestem zainteresowana". Wiem jednak, iż "Ptasiek" nie tylko mnie nie interesuje, ale i budzi wstręt. Ktokolwiek by mnie spytał, odradzę mu debiut Whartona.
Moja mama zawsze mi powtarzała, że powinnam przeczytać "Ptaśka", chociaż zapomniała tego w jakikolwiek sposób uargumentować. Po Twojej recenzji wiem, że nigdy po tę książkę nie sięgnę. Panicznie boję się ptaków, a perspektywa czytania powieści, której bohater szyje sobie strój gołębia (blee), napawa mnie obrzydzeniem i lękiem. Nie, nie, za "Ptaśka" podziękuję. ;)
OdpowiedzUsuńTo Twoja pierwsza powieść tego autora? Nigdy nic jego nie czytałam, ale szukając czegoś Jonathana Carolla, często spotykałam się z powieściami Whartona.
OdpowiedzUsuńTak, pierwsza moja powieść Whartona. A z Carollem już miałam do czynienia, jak wiesz. :)
UsuńBardzo lubię Whartona, ale tej książki nie miałam jeszcze przyjemności czytać. Czeka już od jakiegoś czasu na półce i muszę koniecznie niedługo się za nią zabrać :)
OdpowiedzUsuńCoś mi się wydaję, że nie zrozumiałaś tej książki, albo to ja nie zrozumiałam Ciebie. Najpierw piszesz, że urzekł Cie język, styl, a na końcu tego samego akapitu twierdzisz, że to ohydna powieść [?]. Że zbyt maniakalna i obsesyjna - to jaka ma być skoro opisuje chorobę psychiczną i zatracanie się w szaleństwie?
OdpowiedzUsuńNapisałam, że styl i język mnie NIE urzekł. To po pierwsze.
UsuńPo drugie, nie miałam pojęcia wcześniej, że książka opisuje chorobę psychiczną. Po prostu słyszałam o niej pochlebne opinie, to i chciałam przeczytać. Myślałam, że warto.
Nie znam książki. Jednak skoro nie jest to książka porywająca pewnie i ja jej nie przeczytam.
OdpowiedzUsuńNie znam, ale nie lubię gdy książka mnie obrzydza, po co się męczyć przy czytaniu? Już wkładam ją na półkę "zupełnie nie dla mnie".
OdpowiedzUsuńnie brzmi za ciekawie, więc lepiej sobie daruję jej czytanie.
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie :)
czytałam bardzo dawno temu i byłam zachwycona, jestem ciekawa jakie teraz odniosłabym wrażenia po przeczytaniu tej książki :)
OdpowiedzUsuń