poniedziałek, 19 sierpnia 2013

"Zaślubiny patyków" J. Carroll

"Zaślubiny patyków" to kolejna, tym razem druga, część trylogii "Crane`s View". Całość zapoczątkowała niesamowita powieść "Całując ul", która to niezmiernie mnie zachwyciła i oczarowała. Z entuzjazmem wspominałam, jak autor płynnie porusza się po granicy realizmu z magią. Oczywiście, po kolejnej części spodziewałam się co najmniej takiego samego poziomu. 

Główną bohaterką jest Miranda. Dopiero jako dorosła kobieta zaczyna dostrzegać w pełni swoje czyny. Zaczyna żyć przeszłością i przyszłością. W tle wciąż pojawiają się dwaj mężczyźni jej życia. Licealna, ale zdaje się prawdziwa, miłość - James, a także Hugh - z którym romansuje niemal na oczach jego żony. 

Trudno opowiedzieć o czym jest książka. Nie opisuje ona przecież życia Mirandy, choć ma ono niebagatelne znaczenie. Bohaterami są tu raczej decyzje, które podejmuje bohaterka. I czas. Teraźniejszość, która przeplata się z tym, co było, i tym, co dopiero ma nastąpić.

Połowa książki niczego wielkiego nie zapowiadała. Było spokojnie, przyjemnie. Druga połowa za to przepełniona została magią. Brak tu jakiejkolwiek harmonii, ja poczułam się tym przytłoczona. O ile w "Całując ul" magia autora krążyła wciąż po granicy, o tyle tutaj ta granica została przekroczona równocześnie z przeczytaniem połowy lektury. 

Przesyciłam się magią "Zaślubin patyków". A przez to lektura ta bardzo mnie zawiodła. Bardzo, naprawdę bardzo zasmuciła mnie książka. Nie tyle treścią, co po prostu oczekiwaniami. Jak dotąd to jest trzecia powieść Carrolla, którą czytałam. Dwie były niesamowite. Po zakończenie trylogii, "Drewniane morze", sięgnę z czystej ciekawości. 

7 komentarzy:

  1. Szkoda że książka nie spełniła oczekiwań bo zapowiada się całkiem ciekawie... Może skuszę się choć na pierwszą część, skoro zdecydowanie bardziej ją polecasz...

    OdpowiedzUsuń
  2. A słyszałam same pozytywy, a tu zaskoczenie. Za Carrollem nie przepadam, zraziłam się po jednej jego książce, przez którą przebrnęłam z trudem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od maja mam problem, by skończyć "Kości Księżyca". Czytałam kilka dobrych powieści Carrolla, a teraz ciągle trafiam na coś, co mnie nudzi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Namiętnie czytałam Carrolla w czasach licealnych - wówczas na fali byli dwaj autorzy: Carroll i Wharton. Do mnie zdecydowanie bardziej trafiał ten pierwszy i właściwie do tej pory czekam na każdą nową książkę Carrolla, choć już z mniejszym napięciem, bo te z ostatnich lat uważam za dużo słabsze od pierwszych powieści. "Zaślubiny patyków" czytałam z zainteresowaniem i, moim zdaniem, należą do tych udanych lektur. "Kości księżyca" są doskonałe, więc trochę dziwi mnie, że Rosie jest znudzona...
    Nie lubię opowiadań Carrolla i jego dziennika "Oko dnia".

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie powiem - bardzo ciekawy tytuł, a o pisarzu słyszałam już bardzo dużo :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie - blog uzupełniam o vlogi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc nie ciągnie mnie zbytnio do tego typu literatury. No cóż... poczekam na inne Twoje recenzje!
    Pozdrawiam!
    arenaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam okazji przeczytać pierwszej części, ale to raczej nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...