Tadeusz Borowski żył w pierwszej połowie XX wieku. Maturę uzyskał na tajnym komplecie w okresie okupacji. W 1943 został aresztowany i wywieziony do Oświęcimia, potem m.in. do Dachau-Allach. Do kraju wrócił w 1946, ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, został członkiem Polskiej Partii Robotniczej. Popełnił samobójstwo, rozczarowany ówczesną rzeczywistością.
"Ludzie, którzy szli"
to opowiadanie, którego akcja obejmuje ostatni okres działania obozu w
Oświęcimiu. Tytułowi ludzie, to osoby, które są "przeznaczone"
śmierci w komorze gazowej.
Pewnego dnia, gdy narrator grał
na nowym boisku z kolegami, piłka stoczyła się za ogrodzenie. Ujrzał nowy
transport. Z pociągu wyłonił się barwny tłum kobiet, które poprowadzono do
komór gazowych. Codziennie z okna dało się widzieć ludzi idących na śmierć.
Nawet w nocy było słychać odgłosy ludzkie. Narrator obserwował to wszystko bez
cienia reakcji. W obozie zajmował się smołowaniem dachów. Widział warunki,
jakie tam panują. Do baraku, który mógł pomieścić 500 osób, wciśnięto 1000
kobiet, które w dodatku pozbawiono bielizny i włosów (wygolono im głowy). Obóz
nazywano Perskim Rynkiem, gdyż kobiety nosiły barwne sukienki i chustki, co z
dużej odległości do złudzenia przypominało handlowy gwar.
Utwór jest omawiany w szkole średniej,
ze względu na opis warunków „życia” w obozie, a właściwie na relacje, jakie
panowały wówczas. Nie jest to najlepszej klasy literatura, ale w bardzo dobry
sposób przedstawia ważne fakty z okresu II wojny światowej.
Język, jakim zostało napisane
opowiadanie, pozostawia wiele do życzenia. Głównie to wpływa na dość nieciekawy
odbiór. Tadeusz Borowski posługuje się specyficznym stylem i nie każdemu może
on odpowiadać. Co wybredniejszy czytelnik z pewnością skrytykuje utwór, choć
nie można wszystkich traktować tą samą miarą. Jak wiadomo, de gustigus non
disputandum.
Treść, moim zdaniem, również
została przedstawiona nieco zbyt chaotycznie. Tutaj można poskarżyć się na ów
język lub po prostu uznać, że Borowski pisać nie umie. Uważam, że dwie opcje od
razu się sprawdzają. Niby nie powinnam sugerować swojej opinii, ale to przecież
moja recenzja (a wiadomo, takowe obiektywne nigdy nie będą).
Po opowiadanie warto sięgnąć,
gdyż w ciekawy sposób opisuje warunki, jakie panowały w Oświęcimiu. Wiadomo, że
nie jest to opowieść "wyssana z palca”, gdyż Borowski przebywał w tymże
obozie. Z uwagi na sam ten fakt należałoby sięgnąć po „Ludzi, którzy szli”. Dramatyzm sytuacji przebija się przez strony
utworu. Trudno nie być wstrząśniętym, poznając ową tragedię. Poza tym uważam,
że to opowiadanie jest jednym z najlepszych, które stworzył pisarz. A z pośród
tych, które dane mi było czytać, ma najlepszą ocenę. Poza tym utwór stanowi
wstrząsający obraz kaźni czasów wojny.
**Recenzja została napisana w
ramach akcji Czytam więc jestem. Można ją zobaczyć tutaj.
Na studiach czytałam tyle tej literatury, że teraz nie mam siły już do niej wracać. Nie mniej jednak jest cenna, bo prawdziwa i wstrząsająca.
OdpowiedzUsuń