Brytania i V wiek naszej ery nie
nasuwają wiele skojarzeń. Wystarczy jednak jedno imię, by przedstawiona w
książce historia była czymś znanym. Artur. To o nim, jego losach, możemy
czytać.
Mroczny czas w dziejach, gdzie
wciąż trwa wojna, a stara religia zderza się z chrześcijaństwem. Brytania musi
dzielnie stawić czoło Saksonom, co nie jest łatwe. Władca Uther nie ma następcy
tronu, zaś sam jest już umierający. Jedynym godnym następcą jest Artur,
nieślubny syn władcy Brytów, do którego wielu jest negatywnie nastawionych. Ten
młody mężczyzna musi stawić czoło nie tylko Saksonom. Miłość, przyjaźń,
zaufanie – nie zawsze są najodpowiedniejsze do podejmowania decyzji. Artur,
przez jednych kochany, przez drugich uważany za „wrogi cel”. Jakim człowiekiem
był naprawdę?
Historia nie jest opowiadana
przez Artura czy zwyczajnego narratora. Spisuje ją Derfel, niegdyś wojownik,
który wiernie służył Arturowi, a w momencie, gdy poznajemy wszystkie fakty, starszy
już mnich.
Powieść była dla mnie dziwna. Źle
mi się książkę czytało, nie podobały mi się opisy, sam styl w jakim zostało to
dzieło napisane. Myślałam, że dzieje Artura będą mnie przyciągać, a jak na
razie, zafascynował mnie tylko jeden serial. Nie wiem, może to ta fascynacja
nie pozwala mi inaczej spojrzeć na książki. Wiem na pewno, że Cronwella będę
teraz omijać, po kolejne części trylogii nie sięgnę.
Bohaterowie mnie nie
zafascynowali. Artur nie zaskarbił mojej sympatii, chyba tylko obrzydzenie.
Merlin, Nimue, Morgana, różni wojownicy – to samo. Inaczej mówiąc – postaci są
irytujące.
Mam nadzieję, że już po takie
książki sięgać nie będę. Okropny nastrój, akurat taki, jakiego nie lubię. Sama
się dziwię, że w ogóle przeczytałam książkę do końca. Wysokie oceny ma, więc
może Was zachwyci, ale dla mnie to nie ta bajka.
Mi też się książka nie podobała, po tych wszystkich zachwytach spodziewałam się o wiele więcej. O wieeeeeeeele bardziej podobały mi się "Mgły Avalonu".
OdpowiedzUsuń