"O psie, który jeździł koleją" to lektura mojego dzieciństwa. Była to jedna z pierwszych książek, jakie miałam okazję czytać. Wspominam ją z sentymentem, jednak oprócz smutnego zakończenia, niewiele pamiętałam.
Na stację włoskiego miasta przybywa pewnego dnia kundel. Pracownicy kolei szybko się do niego przyzwyczajają i dają mu też imię - Lampo.
Pies szybko przywiązuje się do zwiadowcy, ojca trójki dzieci, jednak nie potrafi zagrzać miejsca w jego domu. Lampo przebywa albo na stacji, albo w... pociągu!
Wkrótce historia o psie, który podróżuje koleją, staje się sławna. Przybywa wiele chętnych kupnem psa, jednak zwiadowca pozostaje nieugięty.
Łatwo z resztą się domyślić, że Lampo i tak by wrócił.
Łatwo z resztą się domyślić, że Lampo i tak by wrócił.
Książeczka Romana Pisarskiego jest niezwykłą lekturą. Opowiada o miłości, oddaniu, wierności i przyjaźni. Jednocześnie też pokazuje, jak ważne jest dobre serce. Autor udowodnił, że nie potrzeba tysiąc-stronicowej książki, by pokazać najważniejsze wartości. Wystarczy jedna, krótka opowieść. Ta jest niezwykła, z pewnością wspaniała dla najmłodszych. Uczy postaw i być może też zachęca do czytania?
Dla mnie dziwnym był ten powrót po latach do tej historii. Inny obraz utarł mi się w pamięci, a jednak wciąż uważam, że książka ma swój urok. A jak Wam się podoba Lampo?
To była pierwsza i jedna z bardzo nielicznych książek, które wycisnęły łzy wzruszenia z moich oczu. Ciekawa jestem jak bym ją dziś odebrała, w każdym bądź razie wspominam bardzo miło. Jedna z najbardziej trafionych lektur szkolnych :-)
OdpowiedzUsuńA ja będę inna: nigdy mi się książka nie podobała. Wzruszająca? I owszem, ale w podstawówce chyba byłam zbyt pochłonięta czytaniem "Dzieci z Bulerbyn" (ha! sześć razy czytałam)
OdpowiedzUsuńHehe, nigdy nie lubiłam lektur szkolnych, bo nigdy nie lubiłam czegoś musieć:) Ta książka jednak była jedyną, która na prawdę mi się podobała i nawet uroniłam nad nią łezkę:)
OdpowiedzUsuńAh, wspomnienia wróciły. To była jedna z książek, którą przeczytałam samodzielnie. I męczyłam ją tak długo, aż nie znałam prawie całej na pamięć.
OdpowiedzUsuńOj, czytało się tę książkę, czytało! I łzę się uroniło. ;)
OdpowiedzUsuńJej, to również była moja ulubiona lektura! Kompletnie o niej zapomniałam
OdpowiedzUsuńOjeju, czytałam jak byłam bardzo mała i wspominam miło :)
OdpowiedzUsuńPamiętam tą lekturę, była piękna!
OdpowiedzUsuń