Dawno mnie tu nie było, oj dawno. Dużo czasu minęło od ostatniej recenzji, ale każdego w życiu dopada kiedyś kryzys czytelniczy. Mój był na tyle silny, że sama uwierzyłam w to, że nie lubię już czytać książek. Na szczęście pewnego dnia tak zaczęłam się nudzić, że jedynym ratunkiem pozostała mi książka. I przeczytałam jedną, drugą, trzecią...Pasja się odrodziła, a ja znów wracam na łono bloga.
"Małomówny i rodzina" to debiut Małgorzaty Musierowicz, a jednocześnie pierwszy tom Jeżycjady, stanowiący właściwie prequel do całej serii. Książka została włączona do serii na prośbę czytelników (ze względu na postać Tunia Ptaszkowskiego). "Małomówny i rodzina" to także pierwsza lektura Musierowicz, jaką miałam okazję czytać. Jaki okazał się w moim mniemaniu jej debiut?
Trafiłam akurat na wydanie poprawione. Zaczęłam książkę z wielkim zapałem. I od początku zapowiadała się dobrze. Po trzydziestu stronach jednak styl autorki zaczął mnie lekko nużyć. Już, już miałam oddać nieprzeczytaną powieść do biblioteki, a jednak coś wciąż mnie powstrzymywało. W końcu odnalazłam właściwą stronę i zaczęłam czytać dalej. Skończyłam czytać jeszcze tego samego dnia.
Głównymi bohaterami książki jest rodzina Ptaszkowskich. Pani Maria utrzymuje samotnie trójkę dzieci. Pomaga jej tylko mama. Po długim okresie trudów i wyrzeczeń, rodzinę nareszcie spotyka jakieś szczęście. Dostają wspaniałą ofertę wyjazdu do Śmietankowa, gdzie pani Maria miałaby też zapewnioną posadę bibliotekarki. Oczywiście do wyjazdu dochodzi, jednak sielankę zakłócają tajemnicze i groźne włamania do nowego domu rodziny Ptaszkowskich. Chłopcy, czternastoletni Munio i trzynastoletni Tunio, zabierają się za śledztwo, którego efektem może być odkrycie skarbu, a Rzodkiewka, ich młodsza sześcioletnia siostra, uparcie broni życia kurczaka Franusia. Co zabawniejsze, dziewczynka uwielbia jeść, ale na rzecz swojego nowego przyjaciela, zmienia nawyki żywieniowe.
Powieść jest niezwykle zabawna, zajmująca. Cała utrzymana w wesołej, sielankowej tonacji, ale i posiadająca nutkę dramatyzmu. Przeznaczona dla młodszych czytelników, ale ja świetnie przy niej spędziłam czas. Dlatego polecam wszystkim. Ja będę konsekwentnie sięgać po kolejne tomy Jeżycjady.
Ah, Jeżycjada. Chyba muszę ją włączyć w tegoroczne postanowienie noworoczne;)
OdpowiedzUsuńA niechęć do książek? Nie wierzę;) Ale dobrze, że znów się do nich przekonałaś.
Jakoś nie przepadam za Musierowicz, więc sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńPokochałam Jeżycjadę dopiero w dorosłym wieku (gdy byłam w wieku właściwym, nie było Jeżycjady :)) :). "Małomówny i rodzina" nie jest najlepszym tomem tej serii. Jeśli więc spodobał Ci się styl pisania pani Musierowicz i masz ochotę na kolejne tomy, to czeka Ciebie wiele miłych wieczorów.
OdpowiedzUsuńP.S. Proponuję w okolicy zbliżających się świąt sięgnąć po "Noelkę" :)
Pozdrawiam!