czwartek, 24 października 2013

"Małomówny i rodzina" M. Musierowicz

Dawno mnie tu nie było, oj dawno. Dużo czasu minęło od ostatniej recenzji, ale każdego w życiu dopada kiedyś kryzys czytelniczy. Mój był na tyle silny, że sama uwierzyłam w to, że nie lubię już czytać książek. Na szczęście pewnego dnia tak zaczęłam się nudzić, że jedynym ratunkiem pozostała mi książka. I przeczytałam jedną, drugą, trzecią...Pasja się odrodziła, a ja znów wracam na łono bloga. 

"Małomówny i rodzina" to debiut Małgorzaty Musierowicz, a jednocześnie pierwszy tom Jeżycjady, stanowiący właściwie prequel do całej serii. Książka została włączona do serii na prośbę czytelników (ze względu na postać Tunia Ptaszkowskiego). "Małomówny i rodzina" to także pierwsza lektura Musierowicz, jaką miałam okazję czytać. Jaki okazał się w moim mniemaniu jej debiut?

Trafiłam akurat na wydanie poprawione. Zaczęłam książkę z wielkim zapałem. I od początku zapowiadała się dobrze. Po trzydziestu stronach jednak styl autorki zaczął mnie lekko nużyć. Już, już miałam oddać nieprzeczytaną powieść do biblioteki, a jednak coś wciąż mnie powstrzymywało. W końcu odnalazłam właściwą stronę i zaczęłam czytać dalej. Skończyłam czytać jeszcze tego samego dnia.

Głównymi bohaterami książki jest rodzina Ptaszkowskich. Pani Maria utrzymuje samotnie trójkę dzieci. Pomaga jej tylko mama. Po długim okresie trudów i wyrzeczeń, rodzinę nareszcie spotyka jakieś szczęście. Dostają wspaniałą ofertę wyjazdu do Śmietankowa, gdzie pani Maria miałaby też zapewnioną posadę bibliotekarki. Oczywiście do wyjazdu dochodzi, jednak sielankę zakłócają tajemnicze i groźne włamania do nowego domu rodziny Ptaszkowskich. Chłopcy, czternastoletni Munio i trzynastoletni Tunio, zabierają się za śledztwo, którego efektem może być odkrycie skarbu, a Rzodkiewka, ich młodsza sześcioletnia siostra, uparcie broni życia kurczaka Franusia. Co zabawniejsze, dziewczynka uwielbia jeść, ale na rzecz swojego nowego przyjaciela, zmienia nawyki żywieniowe.

Powieść jest niezwykle zabawna, zajmująca. Cała utrzymana w wesołej, sielankowej tonacji, ale i posiadająca nutkę dramatyzmu. Przeznaczona dla młodszych czytelników, ale ja świetnie przy niej spędziłam czas. Dlatego polecam wszystkim. Ja będę konsekwentnie sięgać po kolejne tomy Jeżycjady.

3 komentarze:

  1. Ah, Jeżycjada. Chyba muszę ją włączyć w tegoroczne postanowienie noworoczne;)
    A niechęć do książek? Nie wierzę;) Ale dobrze, że znów się do nich przekonałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przepadam za Musierowicz, więc sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokochałam Jeżycjadę dopiero w dorosłym wieku (gdy byłam w wieku właściwym, nie było Jeżycjady :)) :). "Małomówny i rodzina" nie jest najlepszym tomem tej serii. Jeśli więc spodobał Ci się styl pisania pani Musierowicz i masz ochotę na kolejne tomy, to czeka Ciebie wiele miłych wieczorów.
    P.S. Proponuję w okolicy zbliżających się świąt sięgnąć po "Noelkę" :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co o tym myślisz?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...