Od razu zaznaczam, że przeczytałam tylko 1/3 tej książki, więc moja ocena będzie dotyczyć też niejako niecałej powieści. I jak łatwo się domyślić jest to recenzja negatywna.
Po pierwsze - od początku panuje chaos. Trudno jest zrozumieć zachowania bohaterów, zrozumieć ich charaktery. Wiemy tylko, że Gabriel jest zły i Julia dobra. To tyle uogólniając.
Przybliżając jednak nieco fabułę, Gabriel to profesor uniwersytecki, zajmujący się twórczością Dantego. Jest bogaty, wybuchowy, tajemniczy i władczy. Czyżby kogoś nam przypominał? A jakże! Grey w czystej postaci! Jego Anastasią jest Julia, biedna studentka, która zapomina o jedzeniu, jest nieśmiała, ciągle się rumieni, nie lubi przyjmować prezentów. Delikatna jak anioł, a jednocześnie niesamowicie pozbawiona charakteru.
Czytając, powoli zaczynamy się domyślać, że bohaterowie już kiedyś się spotkali. O ile Julia doskonale pamięta wszystkie szczegóły, o tyle Gabriel nie pamięta zupełnie nic. Ona nawet śpi z jego fotografią, a on zdaje się uciekać i wracać jak bumerang do swojej Beatrycze.
I tu właściwie warto zakończyć opisywanie fabuły, bo poza tym już niewiele się dzieje. Pojawia się Paul, student i przyjaciel Julii, który traktuje ją jak porcelanową lalkę, czy właściwie Króliczka, o zgrozo! Poza tym przyjaciółka Julii i jednocześnie przyrodnia siostra Gabriela, Rachel, sympatyczna, ale takich postaci w książkach całe miliony.
Porównałam zachowanie bohaterów do znanej na całym świecie trylogii E.L. James Pięćdziesiąt odcieni. Choć nie przeczytałam całej książki, to trochę poszperałam po necie i seks pojawia się na ostatnich kartach. Także obiecany na okładce erotyk to bujda. Romans już bardziej, z zalążkami psychologii.
W powieści mnóstwo powtórzeń typu "Aniołojeb", cokolwiek to miało znaczyć i jakkolwiek nowocześnie brzmieć. Nie wiem jak to brzmi w oryginalnej wersji, więc nie wiem też czy tu mieć bardziej pretensje do autora, którego zwrotu nie dało się inaczej przetłumaczyć czy tłumacza, który spartaczył pracę. W każdym razie, psuje to przyjemność czytania.
Wszystko też powiązane jest tu z Dantem. Imiona, ozdoby, muzyka, słowa. Z każdej strony aż wycieka piekło Dantego. Na dłuższy czas będę omijać ten temat szerokim łukiem, bo ile można? Symbolika jest ważna, ale przez nadmiar książka stała się zbyt fantastyczna, całkiem nierealna.
A czarę goryczy przepełniło jedno zdanie, po nim zdecydowałam, że nie chcę dalej czytać powieści; "...kępką włosów wystającą znad śnieżnobiałego podkoszulka jako kilka źdźbeł trawy spod śniegu". Wybaczcie, ale to aż zakrawa na śmiech i kpinę z mojej strony. Nie mogłam już po tym poważnie podejść do kontynuowania książki.
Uważam, że można by na podstawie "Piekła Gabriela" stworzyć ciekawy scenariusz filmowy lub nawet serialowy, jednak na pewno nie jest to pozycja godna polecenia.
Uch, można się było w sumie tego spodziewać. Ale dzięki za ostrzeżenie, na pewno nie sięgnę po tę książkę :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę nie polecam, szkoda czasu.
Usuń